wtorek, 13 maja 2014

Marion czyli mój pierwszy raz z ciepłymi bandażami

Słyszeliście kiedyś o ciepłych bandażach? Ja po raz pierwszy spotkałam się z tym kiedy nawiązałam współpracę z firmą Marion. Bandaże leżały i czekały na swoją kolej, aż w końcu wczoraj dałam im szansę i wypróbowałam.



Opakowanie zawiera dwa bandaże.

Zapach:
Wyczuwalny alkohol, ale delikatnie. Zapach intensywny ale bardzo przyjemny.

Ja zastosowałam jeden bandaż na brzuch a drugi na pośladki. Nie są one długie, ale zdecydowanie wystarczają na te partie ciała. Trzymamy je na skórze ok 20 minut. Mają one nam dać efekt rozgrzewający, czego na początku nie czujemy. W moim przypadku grzanie zaczęło się dopiero po ok 10 minutach. W okolicach 15 minut grzało już porządnie. Po upływie czasu ściągamy, a nadmiar substancji wmasowujemy w skórę. Grzanie u mnie trwało jeszcze przez około 20 minut po ściągnięciu bandażów. Skóra była lekko zaczerwieniona, ale nie podrażniona, bardziej koloryt wynikał z jej rozgrzania. Co bardzo mi się podoba to efekt napięcia skóry który jest wyczuwalny zaraz po zdjęciu.  Na dodatek skóra była gładka, elastyczna i bardzo przyjemna w dotyku.
Nie jestem  w stanie okreslić jak działa na cellulit oraz na rozstępy, ponieważ używałam tylko raz a producent zaleca 2 razy w tygodniu przez okres 8-10 tygodni.
Mimo to uważam, że produkt jest wart zainteresowania :)




4 komentarze:

  1. miałam podobne tyle, że chłodzące i jak dla mnie to pic na wodę :P


    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że nie można kupić w większym opakowaniu, by wystarczyło na całą kurację...

    OdpowiedzUsuń
  3. śmieszny produkt :) moja mama kupiła kiedyś jakąś glinkę (nie pamiętam jakiej firmy), nakładała to na uda, a potem obwiązywała folią. i rzeczywiście był efekt.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy napisany komentarz:)
To dla mnie bardzo ważne bo dzięki Wam wiem, że mam dla kogo pisać :)

Jeśli zostawisz komentarz, na pewno przeczytam i odwiedzę Twojego bloga ;]