niedziela, 5 stycznia 2014

Avon superSHOCK MAX czyli gorszy brat mojego ulubieńca

Mieć prawie 3 tygodnie wolnego od uczelni i rozchorować się 3 dni przed wyjazdem do Krakowa- tylko ja mam takiego pecha.  Tak że ostatnie 3 dni spędziłam w łóżku, nie mając ochoty na nic.

Ale dzisiaj biorę się w garść i przygotowałam dla Was recenzję kolejnego tuszu  tym razem Avon.


































Moja opinia:

Zachwycona poprzednim tuszem z serii superSHOCK kupiłam w promocji za 13,99 zł ten.
Na pierwszy rzut oka widać różnicę w szczoteczkach. 
Dla porównania Super Shock:


Wersja max ma mniej tych silikonowych włókien przez to troszkę gorzej rozczesuje rzęsy.
Na początku jest rzadki, i sporo tuszu nabiera  się na szczotkę przez co cięzko uzyskać nim fajny efekt dobrze rozdzielonych rzęs. W pierwszym tygodniu uzywania byłam wręcz bardzo niezadowolona z efektu ponieważ pare razy zepsułam sobie cały makijaż posklejanymi rzęsami i musiałam malować się od początku.
Jednak teraz kiedy tusz lekko zgęstniał daje fajny efekt. Pogrubia rzęsy,  podkręca, jednak trochę mam niedosyt jeśli chodzi o rozdzielanie.
W ciągu dnia nie osypuje się.

Ocena:
Jeśli miałabym wybierać to zdecydowanie wolę klasyczną wersję superSHOCK dlatego też przełożyłam sobie jego szczoteczkę do wersji używanej teraz.
Z tego też jestem zadowolona, jednak nie jest on aż tak dobry jak jego poprzednik.

-4/5


6 komentarzy:

  1. A ja akurat ostatnio kupiłam sobie tę normalną wersję ;D Nawet Ty mi chyba kiedyś polecałaś ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze go nie próbowałam, czeka na swoją kolej ;D

      Usuń
  2. zrob zdjecia przed i po wytuszowaniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ani jednego ,ani drugiego nie używałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. nigdy nie miałam tego zwykłego tuszu supershock, ale spróbuję, często zamawiam z Avonu, jak będzie w promocji to na pewno wezmę.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie lubię silikonowych szczoteczek ;/
    ale tuszy z avonu używam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy napisany komentarz:)
To dla mnie bardzo ważne bo dzięki Wam wiem, że mam dla kogo pisać :)

Jeśli zostawisz komentarz, na pewno przeczytam i odwiedzę Twojego bloga ;]